Bezpieczne i efektywne korzystanie z technologii cyfrowych
przez dzieci w wieku przedszkolnym



Obserwując umiejętności małych dzieci w zakresie łatwości posługiwania się sprzętem komputerowym, można odnieść wrażenie, że urodziły się z pewnym zasobem wiedzy z zakresu kompetencji informatycznych. Wielokrotnie ze zdumieniem odkrywamy niezwykłe zdolności łatwego posługiwania się nowoczesnymi urządzeniami multimedialnymi przez dzieci, które zaledwie nauczyły się chodzić. Technologie informacyjne towarzyszą dzieciom od wczesnego dzieciństwa, a ekrany są dziś wszędzie dostępne: telefony, komputery, telewizory. Każdy ekran, choćby ten stworzony z najlepszych pobudek, unieruchamia dziecko: nie pozwala mu skakać, biegać, eksplorować, naturalnie cieszyć się dzieciństwem. Nie pozwala myśleć – umiejętności dzieci są jedynie umiejętnościami technicznymi
i sprowadzają się do bezrefleksyjnej, intuicyjnej obsługi narzędzia. Sprawia, że dziecko godzinami siedzi – najczęściej w nieprawidłowej pozycji – i patrzy w ekran. Czasami nawet nie ma znaczenia, co ogląda. Ważne by zmieniały się obrazki. Czas spędzony z mediami jest tym dłuższy, im dziecko ma mniej alternatyw spędzania wolnego czasu.

Rolą rodziców jest wprowadzenie dzieci w świat świadomego uczestnictwa
w cyfrowej rzeczywistości. Wczesne przygotowanie dzieci do świadomego, refleksyjnego i bezpiecznego korzystania z nowoczesnych technologii wspiera rozwój, pomaga zaznajamiać się z otaczającą rzeczywistością i wspierać umiejętność dochodzenia do wiedzy, zdobywania jej w sposób zamierzony i celowy. Kluczem w korzystaniu przez dzieci z ekranów i nowoczesnych technologii jest umiar
i wprowadzenie tych wszystkich urządzeń w odpowiednim czasie, czylinie przed trzecim rokiem życia. Zbyt wczesne wprowadzenie tych urządzeń w znaczny sposób zaburza rozwój dziecka, prowadząc do dysharmonii w rozwoju funkcji poznawczych, zaburzenia pamięci, uwagi, koncentracji, logicznego myślenia, problemów
z zasypianiem i spaniem.
Korzystanie przez dzieci w wieku od 3 do 6 lat z urządzeń mobilnych może mieć pozytywny wpływ na ich rozwój społeczny, emocjonalny, moralny i poznawczy. Odpowiednio dobrane aplikacje mogą m.in.:

• zachęcać dzieci do budowania i podtrzymywania interakcji rówieśniczych
i z osobami dorosłymi (rodzicami, innymi członkami rodziny);

• prezentować dzieciom pozytywne wzorce i uczyć je ważnych wartości społecznych;

• dostarczać satysfakcji związanej z wygraną; poprawianiem wyników; docenieniem ich twórczości;

• umożliwiać naukę przez obraz i dźwięk;

• uczyć bezpiecznego i odpowiedzialnego korzystania z technologii;

• stymulować naukę pisania;

• rozwój mowy i kompetencji językowych dzieci;

• uaktywniać inteligencje wizualną dzieci;

• niwelować skutki nierówności społecznych i rozwojowych.

Wychowując dzieci staramy się zapewnić im bezpieczeństwo, uwrażliwiać na kwestie wartości, umiejętności oceny rzeczy dobrych i złych oraz podejmowanie adekwatnych wyborów. Niestety wielu rodziców nie zastanawia się nad kwestią bezpieczeństwa dzieci w Internecie. Ustalanie zasad, informowanie o zagrożeniach zostawiamy do czasu gdy nasze dzieci już surfują po Internecie. Zapominamy, że coraz młodsze dzieci potrafią intuicyjnie poruszać się po stronach internetowych. Technologia informatyczna stanie się cennym elementem życia Waszego dziecka, jednocześnie mu nie szkodząc, gdy zastosujemy się do poniższych wskazówek:

• Nie używaj urządzeń cyfrowych w roli opiekunki, uspokajacza, jako nagrody lub kary – jest to pierwszy i najważniejszy powód uzależnień od technologii cyfrowych. Im wcześniej dziecko zaczyna korzystać z Internetu, tym bardziej nawykowe staje się to zachowanie.

• Ucz swoje dziecko odpowiedzialnego korzystania z nowoczesnych technologii – zanim dziecko zacznie korzystać z tych urządzeń, rodzic musi ustalić reguły i granice. Bardzo ważne jest, aby rodzice od samego początku byli zaangażowani
w aktywność swoich dzieci w Internecie, pomagając im w bezpiecznym poruszaniu się po nim. Wiadomości te muszą zostać gruntownie przyswojone a ich zakres rozszerzany w miarę rozwoju dziecka. Rozmawiaj z dzieckiem o tym, czym jest Internet. Zapewnij, że jeśli zobaczą coś niepokojącego, powinni przyjść
i porozmawiać z Tobą. Wybierz bezpieczne i edukacyjne witryny i aplikacje dla swojego dziecka. Towarzysz dzieciom podczas korzystania z mediów elektronicznych.

• Załóż dziecku osobne konto użytkownika – w ten sposób będzie mogło bez przeszkód korzystać z zasobów urządzeń cyfrowych. Takie konto pomoże również zbudować u dziecka poczucie prywatności i odpowiedzialności za swoją „własność”. Pamiętaj, aby na tym koncie aktywować kontrolę rodzicielską.

• Zachęcaj swoje dziecko do różnych zajęć – ważne jest umożliwienie dzieciom udziału w zajęciach niezwiązanych z ekranem. Próbuj zainteresować dziecko innymi, aktywniejszymi formami spędzania czasu. Ważny jest żywy kontakt z dzieckiem, pełen ciepła, bliskości i szacunku.

• Interweniuj, zanim zauważysz problemy – utrzymuj dobre relacje z dzieckiem, im lepiej je znasz tym łatwiej będzie Ci nakierować je na pozytywne aktywności
i przyjaźnie. Rozmawiaj często z dzieckiem, zadawaj mu pytania, na które nie będzie mogło odpowiedzieć jedynie „tak” lub „nie”. Pytaj swoje dziecko o opinie i włącz je do podejmowania decyzji. Nie zastępuj bezpośrednich interakcji dziecko – rodzic, interakcjami z urządzeniem cyfrowym. Wspieraj aktywność swojego dziecka, chwal za wysiłek. Przeznacz czas na robienie z dzieckiem czegoś, co chciałby robić. Dobrym pomysłem jest ustalenie dnia lub dni(np.: weekendu) bez elektroniki.

• Rodzicu naucz się rozpoznawać oznaki uzależnienia!

Do najczęściej wymienianych symptomów problemowego korzystania z urządzeń cyfrowych przez dziecko należą:

• Zaabsorbowanie urządzeniem lub określoną aktywnością - występuje ono wówczas, gdy dziecko np.: chce ciągle grać w daną grę i robi wszystko, by w nią grać. Podczas innych zajęć nie skupia się, gdyż ciągle myśli o danej czynności lub urządzeniu. Może ono wymuszać na rodzicach (poprzez częste i uporczywe prośby) dostęp do mediów lub samowolnie z nich korzystać.

• Tolerancja – polegająca na potrzebie zwiększania czasu i/lub częstości korzystania z danego urządzenia, aby uzyskać ten sam stopień satysfakcji bądź pobudzenia.

W efekcie dziecko domaga się od rodzica np.: dłuższego korzystania z określonego urządzenia ekranowego.

• Objawy odstawienne – dziecko wykazuje niepokój, ma złe samopoczucie, czasami skarży się, że coś je boli (ma jakieś dolegliwości fizyczne). Taki stan występuje wtedy, gdy nie może korzystać z np.: tabletu. Może on być manifestowany poprzez niechęć pójścia do przedszkola.

• Problemy z kontrolą zachowania – dziecko nie może przestać używać mediów ekranowych. Często zakończenie oglądania bajki czy wyłączenie urządzenia kończy się krzykiem, domaganie się powrotu do zakończonej aktywności czy płaczem. Dzieje się tak mimo wcześniejszych zasad wprowadzonych przez rodziców.

• Utrata zaciekawienia innymi aktywnościami – mimo, że wiek przedszkolny to okres poznawania otaczającej rzeczywistości, dziecko nie lubi wychodzić na spacery czy bawić się z innymi dziećmi. Rodzic ma wrażenie, że jedyną rzeczą, która motywuje dziecko do działania, są media ekranowe.

• Modyfikacja nastroju, smutek i obniżony nastrój bez wyraźnego powodu – kiedy dziecko ma zły dzień, jest drażliwe lub osowiałe – jedyną aktywnością, która wpływa na poprawę jego nastroju, jest korzystanie z urządzenia cyfrowego. Zwykle rodzice godzą się na to. smutek i obniżony nastój bez wyraźnego powodu.

• Problemy psychospołeczne, zaburzony rozwój zachowań społecznych – np.: nie interesuje się tradycyjnymi zabawkami, woli samotność lub przeciwnie - jest agresywne w stosunku do innych dzieci czy dorosłych, nie chce lub nie potrafi bawić się z innymi dziećmi, chętnie uczestniczy tylko w zajęciach z urządzeniami ekranowymi. Dziecko coraz częściej stwarza problemy zarówno w rodzinie, jak
i w grupie rówieśniczej. Problemy te mogą objawiać się jako gwałtowny opór dziecka wobec chęci ograniczenia przez rodziców dostępu do urządzeń cyfrowych, a to
z kolei negatywnie wpływa na życie domowe (konflikty z rodzeństwem, brak posłuszeństwa).

• zahamowanie rozwoju intelektualnego, opóźnienie rozwoju mowy,

To od Was Rodzice zależy, jaka będzie w ich domu dostępność do urządzeń ekranowych i ile czasu dziecko będzie spędzać przed nimi. Czy będzie to robić samodzielnie, czy z Waszym udziałem. Ponadto rodzice powinni być świadomi, że to, jak oni korzystają z urządzeń cyfrowych, ma duży wpływ na użytkowanie tych urządzeń przez dzieci, bo przecież one uczą się poprzez naśladowanie.



Pamiętaj!

Żaden program nie zastąpi Ciebie, dlatego bądź dla swojego dziecka towarzyszem
w rozwoju – dbaj o to, by czasem chciało wyłączyć komputer i doświadczyć wspólne
z Tobą świata.


Opracowała Ewa Graboś

Źródło: E. Dziemidowicz „Bezpieczny start. Internet w życiu małych dzieci i rodziny”



ZABURZENIA INTEGRACJI SENSORYCZNEJ
BEZ TAJEMNIC



Marta Baj-Lieder
Wychowanie w Przedszkolu 02/2020


Integracja sensoryczna, zaburzenia integracji sensorycznej – pojęcia, które ostatnimi czasy pojawiają się dosyć często, kiedy mówimy o rozwoju dzieci.
A jednak z rozmów przeprowadzanych z rodzicami wynika, że nie zawsze te pojęcia są dla nich zrozumiałe, jakże często słyszymy „moje dziecko ma chyba integrację sensoryczną”. Równie często widoczny jest brak zrozumienia wśród personelu
w placówkach przedszkolnych, w których przecież są dzieci posiadające diagnozę właśnie zaburzeń integracji sensorycznej.

I oczywiście nie chodzi o to, aby nauczyciel bez kwalifikacji prowadził terapię wyżej wspomnianych dzieci – tego mu robić nawet nie wolno. Jednak wiedza na temat posiadanych przez konkretne dziecko zaburzeń może pomóc zrozumieć to dziecko, jego niechęci, lęki, problemy czy trudne zachowania. Modyfikacja środowiska dostosowana do konkretnego dziecka
z zaburzeniami integracji sensorycznej może spowodować, że zarówno takiemu dziecku, jak i pozostałym dzieciom czy opiekunom będzie łatwiej i przyjemniej spędzać wspólne chwile. Nie ma bowiem dzieci niegrzecznych, jak czasami zdarza się niektórym określać dzieci właśnie z zaburzeniami przetwarzania sensorycznego. Każde zachowanie jest wynikiem czegoś – ważne, aby znaleźć przyczynę takiego stanu i móc coś na to wszystko poradzić. Przy okazji trzeba zaznaczyć, że zaburzenia integracji sensorycznej absolutnie nie są wynikiem błędów wychowawczych, są to zaburzenia neurologiczne.

Do naszego ośrodkowego układu nerwowego nieustannie dopływa cała masa bodźców zmysłowych. Gdyby wszystkie trafiły do niego w jednym czasie, powstałby ogromny chaos, działania człowieka byłyby mało skuteczne, a może zupełnie nie byłyby możliwe. Dlatego też istnieje proces nazywany integracją sensoryczną. Wszelkie informacje ze wszystkich zmysłów są przez mózg rozpoznawane, analizowane, segregowane i integrowane z już wcześniej nabytymi doświadczeniami. To właśnie integracja sensoryczna. Dzięki temu nasz mózg tworzy adekwatne do okoliczności reakcje. Mylne jest więc postrzeganie integracji sensorycznej jako czegoś problemowego, to proces pożądany.

Czym innym są zaburzenia integracji sensorycznej, które występują, kiedy bodźce zmysłowe są w sposób nieprawidłowy organizowane. Jest to jednak bardzo ogólne pojęcie, ponieważ istnieje kilka wzorów zaburzeń integracji sensorycznej.

Rodzice wielokrotnie podkreślają, że ich dziecko nie reaguje źle na dotyk czy bodźce dźwiękowe, więc z całą pewnością zaburzeń integracji sensorycznej nie ma. Tymczasem, jak wspomniałam wyżej, zaburzenia te mogą być przeróżne. Dzielimy je na trzy główne grupy, ich charakter i stopień nasilenia za każdym razem mogą być odmienne. Lucy Miller bardzo trafnie napisała: „Ile dzieci, tyle zachowań”, prawda jest taka, że nawet dwójka czy trójka dzieci z na pozór podobną diagnozą swoje trudności może przejawiać odmiennie. Zachowania dzieci z zaburzeniami integracji sensorycznej nie tylko są różne, lecz także mogą się zmieniać w ciągu dnia, wszystko uzależnione jest od kontekstu czy sytuacji. Wystarczy odrobina bodźca, na który my nawet nie zwrócimy uwagi, by u niektórych dzieci nastąpiła diametralna zmiana w zachowaniu. I tak, jednego dnia może być lepiej, a innego gorzej.
W jednym miejscu dziecko będzie funkcjonowało dobrze, a w innym zupełnie się nie odnajdzie.

Trzy wzorce zaburzeń integracji sensorycznej to:
• zaburzenia modulacji sensorycznej,
• zaburzenia ruchowe o podłożu sensorycznym,
• zaburzenia różnicowania sensorycznego.

Zaburzenia modulacji sensorycznej to kłopot z przemianą informacji zmysłowych
w zachowania dostosowane do poziomu intensywności bodźców zmysłowych. Wyróżniamy trzy kategorie problemów z modulacją sensoryczną:
• nadwrażliwość,
• podwrażliwość,
• poszukiwanie sensoryczne.

Dzieci o typie nadwrażliwym nadmiernie reagują na bodźce. To, co nam się wydaje łagodne, przyjemne, dla nich może być dyskomfortem, może zadać im ból. To sprawia, że zachowania dzieci z zaburzeniami integracji sensorycznej są często totalnie niezrozumiałe dla otoczenia. Dzieci nadwrażliwe mogą mieć problem
z zaakceptowaniem bodźców ze wszystkich zmysłów. Oświetlenie może być dla nich zbyt mocne, dźwięki zbyt intensywne, zapachy i smaki nie do zaakceptowania. To ta grupa dzieci skarży się na metki, szwy i guziki. To te dzieci nie znoszą mycia zębów
i twarzy, kąpieli pod prysznicem czy obcinania paznokci. To im właśnie zabawy brudzące, np. w piaskownicy, masą solną czy malowanie palcami, zupełnie nie sprawiają przyjemności. To ta grupa dzieci ma problem z bliskością drugiej osoby,
z okazywaniem uczuć. To nadwrażliwość jest również często powodem niechęci do jedzenia czy przebywania w miejscach głośnych. Dzieci z zaburzeniami o typie nadwrażliwości mogą mieć problem z zaakceptowaniem ruchu. Niechętnie odnoszą się do zabaw na placu zabaw. Bardzo łatwo je przestymulować, co przejawia się w ich słabszej koncentracji, poziomie pobudzenia, a nawet zachowaniach agresywnych. Bywają lękowe, przesadnie reagują na ból i często towarzyszy im stres. Dążą do rutyny, bo stałość zapewnia im dużo poczucia bezpieczeństwa. Bardzo często widoczna jest w ich reakcjach zachowanie typu „walcz albo uciekaj”.

Z drugiej strony są dzieci podwrażliwe, dla których zwykły bodziec zazwyczaj nic nie znaczy, nie niesie ze sobą żadnej informacji sensorycznej, co sprawia, że ich reakcje na informacje sensoryczne są słabe. Dzieci z tej grupy wydają się być opanowane
i spokojne. Na pozór ich zachowanie może nie wzbudzać niepokoju, jednak
z biegiem czasu dzieci te nie radzą sobie z wyzwaniami, jakie stawia im wiek. Problemy z koncentracją, kończeniem zadań, płynnym przechodzeniem z jednej aktywności do drugiej, treningiem czystości i wolne tempo bywają kłopotliwe. W zakresie przyjmowania pokarmów mogą nie być zainteresowane jedzeniem, mogą przedwcześnie połykać pokarm, co nie tylko jest bolesne w trakcie połykania, lecz także może powodować problemy trawienne. Bywa, że mają problem z gradacją ruchu i dostosowaniem siły do zadania, dlatego pewne czynności robią zbyt mocno, inne zbyt lekko. Dlatego właśnie czasami się oblewają, zbyt mocno łapią kolegę czy zbyt intensywnie naciskają kredką na kartkę, nie rzadko ją łamiąc. Preferują siedzący tryb życia, wiele zadań wykonują niechlujnie, bo słabo „czują”. Zdarza się, że nie czują jedzenia na buzi, dlatego chodzą brudne, mogą też się nadmiernie ślinić. Reakcje na ból są nieadekwatne, zwykle nawet nie zwracają uwagi na poważniejsze upadki i zranienia.

Trzecia kategoria zaburzeń modulacji sensorycznej to poszukiwanie sensoryczne. Dzieci z tym typem zaburzeń modulacji sensorycznej poszukują, jak sama nazwa mówi, wrażeń sensorycznych. Są w nieustannym ruchu, bywają głośne i podejmują aktywności niebezpieczne. Intensywnie eksplorują otoczenie, mają problemy
z koncentracją, wkładają przedmioty niejadalne do swojej buzi. Widać u nich preferencje do noszenia cięższych przedmiotów. Uwielbiają głośne dźwięki, obwąchują przedmioty, mogą też wpatrywać się w ostre światło czy dynamicznie zmieniające się obrazy. Ciężko im się zatrzymać, usiedzieć w jednym miejscu przez dłuższy czas, a co za tym idzie, mają trudności z wykonywaniem konkretnych zadań, które się przed nimi stawia.

Zaburzenia ruchowe o podłożu sensorycznym to wszelkie trudności z planowaniem motorycznym, wykonywaniem całych sekwencji czynności, płynnością ruchu, koordynacją, stabilizacją i kontrolą posturalną. Zaburzenia te można podzielić na dwa rodzaje: dyspraksję i zaburzenia posturalne. Dyspraksję cechują duże problemy z planowaniem motorycznym – dzieci te są niezgrabne, mają słabą równowagę
i wiele problemów związanych z motoryką zarówno dużą jak i małą. Dzieci
z dyspraksją zwykle nie wiedzą, jak coś zrobić, dlatego zazwyczaj długo przyglądają się innym. Mają problemy z wykonywaniem czynności samoobsługowych, np. ubieranie i rozbieranie, wiązanie butów, zapinanie zamków i guzików. Stronią od sportu, ponieważ z trudnością przychodzi im uczenie się nowych aktywności i zadań ruchowych, a dodatkowo poruszają się niezgrabnie. Ich wygląd może wydawać się niechlujny, a jest to wynik trudności właśnie z poprawnym ubraniem się czy wykonaniem czynności higienicznych.

Zaburzenia posturalne mogą prowadzić trudności z kontrolą nad własnym ciałem. Dzieci te są męczliwe, unikają czynności, w których mogłyby się przesadnie zmęczyć, mogą być oceniane jako leniwe. Z trudnością przyjmują i utrzymują przez konkretny odcinek czasu jedną postawę, np. siedzenie przy stole w trakcie posiłki czy odrabiania lekcji lub stanie na baczność w trakcie zajęć gimnastycznych czy na przedstawieniu. Aktywności związane z motoryką dużą sprawiają im trudności, ich równowaga również pozostawię wiele do życzenia.

Zaburzenia różnicowania sensorycznego występują wówczas, kiedy dana osoba nie ma umiejętności rozróżniania informacji sensorycznych. Niestety brak zdolności rozróżniania podobieństw i różnic może wystąpić nie tylko w jednym, ale nawet kilku układach zmysłowych, co może powodować spore trudności w codziennym życiu. Dzieci z zaburzeniami w zakresie różnicowania sensorycznego mogą mieć kłopot
z wyszukiwaniem przedmiotów wyłącznie za pomocą dotyku: wyciąganie czegoś
z kieszeni czy wyszukiwanie elementów ukrytych w woreczku (tzw. zabawy dotykowe). Kolejna trudność to problem z dostrzeganiem różnic między głoskami, co może być przyczyną problemów z mową czy pisaniem. W przypadku wzroku zaburzenia różnicowania mogą być powodem mylenia liter, zwłaszcza kiedy są do siebie bardzo podobne, np. [p], [b], [d], ale też organizacji pisma czy ilustracji na kartce papieru. Osoby te maja również problemy z orientacją w przestrzeni. Problemy z różnicowaniem proprioceptywnym sprawiają, że dana osoba ma kłopot z dostosowaniem siły do konkretnego zadania, przez co pewne rzeczy robi zbyt mocno, a inne zbyt słabo. Może się to wiązać z nieumyślnym niszczeniem pewnych przedmiotów, zbyt mocnym łapaniem rówieśników, ale też może powodować problemy z jedzeniem. Jeśli nie czuję, co to za konsystencja, nie wiem, co z nią zrobić, nie mam pojęcia, czy wymaga natychmiastowego połknięcia, ssania, a może gryzienia lub żucia, a jeśli właśnie żucia, to jak intensywnego. To wszystko może doprowadzać do krztuszenia się i przedwczesnego połykania pokarmu, co z kolei może być przyczyną zaparć. Osoby z zaburzeniami różnicowania węchowego będą miały kłopot z rozpoznawaniem po zapachu, np. owoców, pokarmów,
a z zaburzeniami różnicowania smakowego z identyfikowaniem pokarmów za pomocą właśnie zmysłu smaku. Tych trudności oczywiście można wymienić jeszcze sporo.
W zależności od tego, czy będą obejmowały jeden czy więcej układów zmysłowych, stopień nasilenia problemów i zaburzeń może być za każdym razem inny.

Łatwo jest kogoś ocenić, łatwo jest przykleić łatkę, jakże często jednak mylnie oceniamy pewne zachowania i postawy. Jak nieświadomie łatwo jest przekreślić czyjeś życie, patrzeć przez pryzmat zachowań takich jak nadmierne pobudzenie czy agresja. Zrozumienie specyfiki zaburzeń integracji sensorycznej bardzo szybko może wyprowadzić nas z błędu. Nagle może okazać się, że na pozór trudne zachowanie jest reakcją obronną i odpowiedzią na bolesną sytuację sensoryczną, że jednak potrafimy dogadać się z przedszkolakiem, tym samym pomagając mu, okazując szacunek i zrozumienie.


Po nitce do kłębka
O kształtowaniu pasji czytelniczej



Wspólna lektura dorosłego i dziecka powinna wiązać się z emocjami, wzbudzać ciekawość, śmiech.
Czytelnictwo powinno być jak dieta – zróżnicowane, ale bogate w składniki najbardziej wartościowe. Najogólniej rzecz ujmując, książki które czytamy dzieciom, powinny być dobre, wartościowe i ładne. W doborze lektur należy kierować się kilkoma czynnikami takimi jak: autor, ilustrator, wydawnictwo.
Przygody z książką nie musimy zaczynać od pozycji ambitnych, dobrym rozwiązaniem jest wybór książeczek edukacyjnych mówiących o wartościach rodzinnych, moralnych, o konkretnych zasadach zachowania się w domu, w przedszkolu, na ulicy /książeczki Barbary Ciemskiej/ oraz książeczki z serii Bajki terapeutyczne wydawnictwa Nasza Księgarnia /różni autorzy/ ułatwiające dziecku przyswojenie ważnej zasady postępowania, np. grzecznego zachowania, szacunku dla starszych, uprzejmości wobec najbliższych, przyjęcia nowego członka rodziny, ostrożności
w zabawie, reagowania w trudnych sytuacjach /zły wpływ rówieśników, zgubienie się w miejscu publicznym, kontakt z obcym w Internecie, zdrowy tryb życia, wizyta
u stomatologa i inne.
Atrakcyjne, a zarazem pożyteczne dla dzieci książeczki mają w sobie pogodę ducha, radość, miłość do przyrody, uczą w sposób naturalny, dyskretny, nie nakazują. Dobrym przykładem są książeczki Otfrieda Preusslera „Hubert w wielkim kapeluszu”, oraz Hubert i jego przyjaciel Kudłacz”/. Jest w tych utworach przyjaźń pełna wyrozumiałości, silne więzi łączące bohaterów a równocześnie ich niezależność, wolność, poszanowanie tej niezależności i różnic między przyjaciółmi. Każdy jest trochę inny, ma swoje specyficzne cechy, poza tym nikt nie chce, by wszyscy byli jednakowi. To nauka również dla dorosłych: nie ujednolicać, nie porównywać ze sobą dzieci na każdym kroku.
Otfried Preussler jest też autorem innych ciekawych pozycji dla dzieci /„ Rozbójnik Hotzenplotz”, „Malutka Czarownica”, „Przygody Małego Wodnika”, „Mały Duszek”/.
Te utwory wciągają i trzymają małego czytelnika w napięciu, jest w nich magia, fantastyczne postaci i detektywistyczne zagadki. Dzieci nawet najmłodsze cenią książki wiarygodnie przedstawiające zachowania, uczucia i emocje bohaterów, nawet jeśli one pochodzą ze świata baśni i nie odwzorowują świata rzeczywistego.
Ważnym elementem, z którym warto zapoznać czytelnika w wieku przedszkolnym jest poezja. Oprócz klasycznych utworów /Lokomotywa, Chory kotek, Rzepka, Pan Hilary/ znakomitym wprowadzeniem w świat poezji mogą być tomiki z serii „Wierszem napisane”- „Wiersz dla niegrzecznych dzieci”, „Wszędzie pachnie czekolada” Danuty Wawiłow, „Wyliczanki” N. Usenko. Krótkie, rytmiczne i wesołe, zrozumiałe dla dzieci, pięknie zilustrowane wiersze mogą pomóc we wszechstronnym rozwoju małego słuchacza, a później czytelnika. Wpływają one na wyobraźnię, kształtują poczucie rytmu i humoru.

Opracowanie Bożena Itoya
Wychowanie w przedszkolu nr 5 2014r


Jak ukoić dziecięce lęki



Dziś ceni się śmiałość i brak zahamowań. Wielu rodziców oczekuje więc od swego dziecka odwagi i irytuje ich jego bojaźliwość. Wstydzą się jej przed otoczeniem,
a może i sami przed sobą, uważając, że widocznie ponieśli porażkę wychowawczą. Tymczasem niektóre lęki są naturalnym etapem rozwoju.

My, dorośli, nauczyliśmy się skrywać własne lęki głęboko, żeby nie przeszkadzały nam w codziennym życiu. Czasem tak głęboko, że nawet sami nie wiemy, co wywołuje nasz niepokój. Niemowlęta i małe dzieci nie mają jeszcze tak mocno wykształconych obronnych mechanizmów. Ich lęki widać jak na dłoni.

Instynkt przetrwania

Chociaż lęk i niepokój to uczucia nieprzyjemne, są nam niezbędne do życia. Ostrzegają nas przed niebezpieczeństwem, tak jak ból ostrzega, że naszemu ciału może stać się krzywda.

Dziecko rodzi się z silnym instynktem przetrwania. Gwałtowne, głośne dźwięki mogą zwiastować coś zagrażającego życiu. Dlatego kiedy w kuchni upuścimy szklankę, malec cały wzdryga się w swoim foteliku, a po chwili zaczyna płakać z przerażenia. Podobnie reaguje, gdy gwałtownie podnosimy go lub opuszczamy - wyrzuca rączki
w górę, jakby chciał się przytrzymać powietrza.

Kiedy niemowlę jest nieco starsze i rozpoznaje najbliższych, wchodzi w pogodniejszą fazę. Śmieje się często i zagaduje do rodziców, a nieznajomym przygląda się bacznie, ale bez obawy. Około ósmego miesiąca pojawia się jednak lęk przed obcymi. Maluch może się rozpłakać nawet na widok dawno niewidzianej babci.

Potrzeba miłości

Człowiek rodzi się zupełnie bezradny. Dlatego dziecko instynktownie czuje, że jego przeżycie zależy od tego, czy obok przez 24 godziny na dobę jest opiekuńczy dorosły. I najbardziej boi się, że zostanie opuszczone i porzucone.

Ten lęk jest czymś oczywistym. Widać go w sytuacjach, kiedy dziecko jest narażone na coś nowego, niespodziewanego. Kiedy niemowlę czuje się bezpiecznie w twoich ramionach, może odważnie przyglądać się nieznajomemu psu. Ale spotkanie
z czworonogiem sam na sam mogłoby je przerazić. Twoja obecność dodaje mu odwagi, a oddalenie ją odbiera. I to nie tylko oddalenie w przestrzeni, ale także emocjonalne. Dlatego dziecko czuje się zagrożone, kiedy wyczuwa twoją irytację czy zniecierpliwienie. Lęk przed utratą miłości to chyba w ogóle podstawowy lęk towarzyszący nam przez całe życie.

Siła wyobraźni

Starsze dziecko zaczyna bać się nie tylko tego, co mu bezpośrednio zagraża, ale też tego, co produkuje jego wyobraźnia. Przedszkolak rozwija swoją fantazję i przez kilka lat nie odróżnia tego, co sobie wyobraża, od tego, co jest realne.

Rozwój wyobraźni to bardzo cenny etap w życiu dziecka. Wyobraźnia jest niezbędna w życiu każdego człowieka. Przydaje się nie tylko, by marzyć, ale też żeby przewidywać, planować, tworzyć. Rozwijającej się wyobraźni towarzyszą lęki przed ciemnością, czarownicami, duchami. Starsze dziecko zaczyna też coraz lepiej myśleć. Zaczyna rozumieć związki między przyczyną a skutkiem. Dlatego zaczyna bać się tego, co sobie pomyślało - że mama może umrzeć albo że tata nie wróci do domu... Im dziecko więcej wie, tym większe jest pole do popisu dla strachów, które karmią się strzępkami informacji. Dziecko wyczuwa, że dzieje się coś złego, widzi reakcję rodziców i zaczyna się bać np. wojny, włamywacza czy powodzi.

Wyobraźnia dziecięca jest czymś niezwykle cennym i wartościowym, bo pomaga radzić sobie w dorosłym życiu z wieloma wyzwaniami. Wyobraźnia rodziców jest potrzebna do tego, by rozumieli strachy dziecka i spokojnie tłumaczyli, że nie ma się czego bać.

Poradzisz sobie!

Dziecko lękliwe to najczęściej takie, któremu brak wiary w siebie. Ma tendencję do przeceniania niebezpieczeństw i niedoceniania własnych możliwości, boi się, że sobie nie poradzi, nie podoła, nie sprosta. Naszym zadaniem jest dawać mu oparcie, okazywać, że w nie wierzymy i stawiać je w sytuacjach, w których będzie się mogło przekonać, że wiele umie i potrafi.
Czego boi się dziecko

Z wiekiem niektóre lęki znikają, ustępując miejsca nowym. Im lepiej poznamy ich źródła, tym mocniejszym oparciem będziemy dla dziecka.
• Niemowlę:

- gwałtownych ruchów
- głośnych dźwięków
- obcych osób
- samotności

• Dziecko roczne i dwuletnie:

- głośnych dźwięków (wycie karetki, grzmot, trzaśnięcie drzwiami)
- tajemniczych hałasów (odgłosy zza ściany, szum wiatru, łomot na dachu)
- przestawienia mebli w mieszkaniu
- przeprowadzki
- ciemności
- cieni
- nieznanych miejsc
- zwierząt, zwłaszcza dużych (koń, krowa)
- nieobecności rodziców

• Trzylatek:

- czarownic i potworów
- starych, dziwnie wyglądających ludzi
- włamywaczy i złodziei
- ciemności (intensywniej niż dwulatki)
- samotności w domu
- wszystkich zwierząt (nie tylko dużych)

• Czterolatek:

- tajemniczych odgłosów
- dzikich zwierząt
- wieczornych wyjść rodziców z domu
- ciemności (pojawiają się lęki nocne, zrywanie się z łóżka z płaczem)

• Pięciolatek:

- złych ludzi, pijaków
- ugryzienia, kopnięcia skaleczenia przez zwierzę
- bólu i skaleczenia
- ciemności
- wieczornych wyjść rodziców z domu (strachy są bardziej realistyczne i konkretne)

• Sześciolatek:

- tajemniczych wyobrażonych zdarzeń (wizyta czarnej pumy w kuchni)
- odgłosów duchów, upiorów
- samotności
- zgubienia się (np. na spacerze)
- wieczornych wyjść rodziców z domu

Recenzja książki Marty Radziwiłowicz



„Trzeba przypomnieć, iż wśród trzylatków próżno szukać dziecka w pełni samodzielnego. Jest to grupa wiekowa, która ma już liczne umiejętności w zakresie sprawności czy samoobsługi, natomiast nadal nie potrafi samodzielnie zadbać o prawidłowe zaspokojenie wszystkich istotnych potrzeb. Jeśli zaś chodzi o czynności zawierające się w haśle: „Co dziecko przed pójściem do przedszkola umieć powinno?”, to nawet na dwa, trzy miesiące przed przedszkolną inauguracją są jeszcze szanse, by sytuację poprawić. Oto, choćby o zapinanie guzików czy zakładanie butów (na razie bez sznurowania!). Najważniejszym sprzymierzeńcem samodzielności waszego dziecka jest praktyka. Bez tego nawet najdłuższe wykłady spełzną na niczym.

Na początku spróbujcie zastanowić się, z czym rzeczywiście wasze dziecko nie potrafi samo się uporać. Prawdopodobnie tych „zaległości” nie będzie wcale tak wiele. Jednak, gdy wasz smyk ciągle jest karmiony, „bo tak szybciej”, ubierany, „bo zanim sam to zrobi to zmarznie”, myty, „bo nachlapie”, wysadzimy na nocnik, „bo sobie nie poradzi w ubikacji” itd. Potrzebne są zmiany. Wasze dziecko jest bowiem traktowane poniżej swoich możliwości i to pomimo zbliżającego się terminu pójścia do przedszkola. Warto zatem zadać sobie pytanie, dlaczego tak się dzieje. Powodów takiego stanu może być wiele: nadopiekuńczość, ciągły brak czasu, niechęć do dostrzeżenia w swoim dzidziusiu dużego Stasia, potrzeba bliższego kontaktu z dzieckiem, a może dziecko walczy w ten sposób o waszą uwagę. Zwykle problem jest dość złożony, a przyczyny „chodzą parami”(np. brak czasu z walką o uwagę). Trzeba jednak zadbać, by dać dziecku szansę na udany przedszkolny start.

A zatem należy ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Przede wszystkim wy sami musicie pilnować się, by nie ulegać pokusie zastępowania malca we wszystkich czynnościach, oczywiście uwzględniając jego rzeczywiste możliwości. To bardzo poważne wyzwanie. Ćwiczenie przyzwyczajonego do wyręczania dziecka też może okazać się próbą waszej wytrwałości, choć naturalna, rozwojowa skłonność dziecka do zwiększania swej niezależności powinna być tutaj waszym sprzymierzeńcem. Jeśli Staś wyrywa się do samodzielnego wykonywania wielu czynności, to będzie wreszcie miał szansę pełniej się realizować i budować wiarę we własne siły. Natomiast trochę rozleniwione dziecko prędzej nabierze motywacji, gdy prośbę poprzecie zachętą. W razie potrzeby można posłużyć się logiczną argumentacją lub nawet delikatnie skorzystać z wymówki „brak czasu” na pomaganie(„ Patrz mama teraz szykuje dla ciebie śniadanie i nie może podejść, więc spróbuj na razie sam założyć koszulkę”).

Najważniejsze jest nabranie przekonania, że wasza pociecha poradzi sobie z powierzonym zadaniem. Zarazem starajcie się nie pozostawiać dziecka zupełnie samego z zadanym problemem. Towarzyszenie mu w pierwszych próbach zapewni go o waszej uwadze i gotowości do pomocy. Pamiętajcie, że zawsze możecie najpierw służyć maluszkowi radą lub pomagać tylko częściowo( „Ja rozepnę guziki, a ty dalej zdejmij sam”). Krok po kroku, będziecie mogli zacząć wycofywać się z prostych czynności, a przecież o to chodzi. Wówczas wasze dziecko lepiej będzie radziło sobie z przedszkolną rzeczywistością już od pierwszych dni. Wam też łatwiej będzie myśleć o jego poczynaniach, mając w pamięci ostatnie sukcesy na polu samodzielności.”



Opracowała: Joanna Nowakowska

DBAJ O ŚRODOWISKO NA CODZIEŃ - DAWAJ DOBRY PRZYKŁAD DZIECIOM!



Ochrona przyrody nie jest już dziś tylko modą lub dziwactwem. To konieczność. Nie jest też stosem uciążliwych zasad, które należy przestrzegać. Jest raczej stylem życia, sumą codziennych, świadomie podejmowanych decyzji wynikających z szacunku dla przyrody i troski o to, co zostawimy kolejnym pokoleniom. Sami wiemy, jak trudno jest zmienić nasze nawyki. Od lat wrzucamy śmieci do jednego kubła
i przynosimy zakupy w wielu foliowych siatkach. Dla dziecka, uczonego od najmłodszych lat, jak dbać o siebie, o swoje zdrowie, o innych, o dom, psa czy kwiatek w doniczce, ochrona przyrody będzie czymś naturalnym i oczywistym. Uczmy się więc i uczmy nasze dzieci.

Wystarczy zaledwie kilka drobnych i prostych zmian w codziennym życiu, które
z pewnością łatwo wykształcą w naszych dzieciach nawyk dbałości o przyrodę.

Zgaś zbędną żarówkę, świeć przykładem. Ogrzewanie i oświetlanie zbędnej powierzchni domu, mieszkania lub biura to dodatkowe zużycie energii, pamiętajmy więc by gasić światło tam, gdzie nas nie ma. Warto też wymienić żarówki na energooszczędne.

Stand-by. Wyłącz "tryb czuwania" w monitorach, drukarkach, zasilaczach. Urządzenia w stanie czuwania pobierają energię, czasem nawet więcej niż na rzeczywiste działanie.

Telefon naładowany - ładowarkę wyjmij z gniazdka! Jeśli tylko odłączysz telefon od ładowarki, to ona dalej będzie pracować - zużywać prąd, czyli podwyższać koszty
i powodować niepotrzebną emisję CO2.

Jeden stopień w domu mniej - Ziemi lżej. Ociepl okna, zainstaluj w kaloryferach termostaty i obniż temperaturę w pracy o 1°C. Ograniczysz emisję CO2 nawet o 300 kg rocznie, zaś zużycie energii o 7,5 proc. Co więcej - zaoszczędzisz, bo ogrzewanie pochłania aż 70 proc. energii w budynkach
i stanowi źródło do 70 proc. emisji gazów cieplarnianych.

Precz z wodolejstwem. Wystarczy, że myjąc zęby w pracy, zakręcisz kran, aby przyczynić się do zaoszczędzenia aż 108.040 tys. hektolitrów wody. Jeśli myjesz zęby przez 3 min 2 razy dziennie przy odkręconym kurku, zużywasz 9 litrów wody. To o 8 litrów więcej niż przy zakręconym kranie. Zwróć też uwagę na cieknące krany, zawsze dokładnie je dokręcaj.

Kawa czy herbata - za pierwszym razem! Podczas parzenia kawy czy herbaty gotuj tylko tyle wody, ile potrzebujesz, a ograniczysz emisję dwutlenku węgla o ok. 25 kg rocznie. Napoje zaparzaj po pierwszym ugotowaniu wody - nie gotuj jej po dwa-trzy razy! Gdyby wszyscy Europejczycy gotowali tyle wody, ile potrzebują, czyli średnio o 1 litr wody dziennie mniej, zaoszczędzona energia mogłaby zasilić jedną trzecią oświetlenia ulicznego w Europie.

Wszystkie śmieci są nasze - poddawaj je recyklingowi. W pracy i w domu segreguj odpady.

Używaj kartki papieru z obu stron i papier oddawaj do recyklingu. Czy wiesz, ile codziennie marnuje się papieru? Nie drukujmy bez potrzeby. Warto też, zwłaszcza na "brudnopisy", wykorzystać papier już z jednej strony zadrukowany. Będzie dwa razy taniej - i dwa razy więcej papieru do używania. A zużyty papier warto oddzielić od innych odpadów i oddać do recyklingu. Użycie 1 tony makulatury to pozostawienie przy życiu 17 drzew, obniżenie zużycia energii o 20 procent i obniżenie emisji zanieczyszczeń nawet do 70 procent!

Dozuj detergenty. Do mycia filiżanek po kawie czy herbacie używaj środków biodegradowalnych. Czy wiesz, że jedna kropla detergentu dziennie mniej zużyta
w każdym polskim biurze i domu to około 2.000 litrów detergentów mniej w naszych ściekach - a w konsekwencji - w naszych rzekach i Bałtyku.


Na podstawie materiałów do programu „Przyjaciele Natury” opracowała
M. Kwiatkowska



Aktualizacja strony 02.04.2021

Kontakt z administratorem strony